Statystyki |
|---|
Ogółem online: 6 Gości: 6 Użytkowników: 0 |
poprzez system PayPal:
przekaż darowiznę
|
Główna » 2015 » Marzec » 19 » Kropla drąży skałę!
02:15 Kropla drąży skałę! |
http://obserwatorpolityczny.pl/?p=30841
18 marca 2015 04:25
rgbstock.com Autor: Sanja Gjenero
Wojenna paranoja, jaką nakręcono żyje własnym życiem dla celów wyborczych. Skuteczność straszenia ludzi „Iskanderami”, „Tupolewami” i wyjściem w morze Floty Północnej Federacji Rosyjskiej osiągnęło już apogeum. Zaczynało się tak niewinnie od „zielonych ludzików”, a dzisiaj mówimy o ponowieniu poboru, Obronie Terytorialnej i zakupie śmiercionośnego sprzętu za miliardy złotych. Do tego wszystkiego rząd nie przestaje mówić retoryką konfliktu, co więcej dominująca większość osób wypowiadających się publicznie, stale mówi o zagrożeniu ze strony Rosji, konieczności obrony i konsekwencjach konfliktu.
Czy wszyscy już zwariowali, czy to tylko dla celów wyborczych? W tym znaczeniu, że rządzącemu establishmentowi opłaca się zastraszyć społeczeństwo, bo ludzie będą bardziej potulni i będzie można ich o wiele łatwiej kontrolować. Jednakże nikt już nie mówi o powodach potencjalnego zagrożenia. Wielka szkoda, gdyż, gdyby społeczeństwo miało dostęp do pełni informacji i obiektywnego przedstawiania faktów, być może w ogóle nie byłoby tego problemu, bo po prostu wymieniłoby elitę, na taką część, która je rzeczywiście reprezentuje, a nie narzuca poglądy będące w zupełnej sprzeczności z racją stanu i opinią społeczną.
W ciągu niespełna pół roku, zupełnie zmieniono retorykę polityczną, sprawy dotychczas totalnie jałowe nabrały nowego kolorytu, który być może byłby możliwy do przełknięcia, jeżeli chodziłoby o ekspedycję w rejon pięknych gór Afganistanu, jednakże zyskują zupełnie inną rangę, jeżeli dotyczą Białegostoku, Olsztyna lub Elbląga.
Apologeci urzędującego prezydenta podchwycili jego retorykę, w której Tenże twierdzi, że jest jedynym poważnym kandydatem, posiadającym kwalifikacje konieczne do pełnienia prezydentury – z naciskiem na kontekst wojskowy. Rząd być może nie jest widoczny i od czasu do czasu, któryś z ministrów powie coś nieszczególnego lub wręcz porażającego do mediów, ale generalnie „salon” twierdzi, że praca wre. To znaczy praca wyborcza, przygotowująca obecną kampanię wyborczą i zarazem stanowiącą przedbiegi dla docelowego starcia w listopadzie. To były premier zaczął posługiwać się retoryką zagrożenia wojną, sugerując, to co zasugerował w kontekście września i obowiązku szkolnego. Takich wstawek mieliśmy w ostatnim czasie w sferze publicznej olbrzymią ilość, praktycznie każdy coś wrzucił do koszyczka, a ludzie się boją, nawet zaczynają się bać bardzo, zwłaszcza jak z nagrań dokonanych rzekomo przez kelnerów słyszą z ust ministra siłowego, czym to nie jest ich państwo, a potem od emerytowanych generałów, że wojska rosyjsko-białoruskie potrzebują do trzech dni, żeby dojść do Warszawy. Nawet laik, czytający wypowiedzi amerykańskich ekspertów z atlantyckich think tanków, rozumie że 90 dni obrony o jakiej oni tam piszą, a trzy dni – to zupełnie inne czasookresy.
Na to wszystko jeszcze nakłada się trudna ocena postaw większości państw Zachodu, którzy formalnie są naszymi sojusznikami, jednakże nieszczególnie chętnie zgadzają się z linią retoryki przedstawianą przez rządy w Polsce w kwestii rozumienia spraw na Wschodzie. W tym w szczególności nie ma jedności w kontekście oceny sytuacji na Ukrainie, która jest krajem tak potwornie skorumpowanym i wewnętrznie złożonym, że trudno jest tam mówić o państwie w naszym rozumieniu tego słowa. Niestety ktoś nie do końca znowu powiedział Polakom prawdę, a teraz się dziwi, że ujawniane bardzo delikatnie sondaże preferencji Polaków odnośnie spraw wschodnich wskazują na najdelikatniej mówiąc preferencję dla bardzo daleko idącej ostrożności.
Całość stanu spraw publicznych dzisiaj w Polsce to już nowa jakość i inny poziom odniesienia spraw publicznych. Rządzący uzurpują sobie prawo do narzucania swojej retoryki, pomimo nie rozliczenia się z negatywnych skutków dla kraju, jakie wynikają z ich złych decyzji, wynikających z błędnych przesłanek i chyba odrobiny szaleństwa. Widać dzisiaj, czym jest wspólnota zachodnia, widać co oznacza sojusz wojskowy do którego należymy, nieco inaczej spojrzeliśmy na własne zdolności obronne. To wszystko przerasta rządzących, ponieważ większość z nich nie tylko nie ma kwalifikacji do zarządzania czymkolwiek, to jeszcze ci ludzie przeważnie w ogóle nie chcą zrozumieć konsekwencji swoich złych decyzji.
Nie może być zgody na to, żeby wmawiać ludziom bez alternatywność drogi politycznej, jaką obrano. To jest totalne kłamstwo, za które rzeczywiście powinien być Trybunał Stanu. Wszystko, co zaczyna się dziać i jest już widoczne, to skutki reakcji potężnego supermocarstwa, wobec którego dopuściliśmy się niepotrzebnych deklaracji i działań. Jeżeli ktoś myśli, że Rosja przepuści Zachodowi tą wojnę gospodarczą, za którą teraz płaci ciężkie miliardy Dolarów, Euro i Rubli – ten jest w błędzie.
Mydlenie oczu rzekomą amerykańską potęgą na podstawie wielkości różnicy pomiędzy budżetem Pentagonu, a budżetem obronnym Federacji Rosyjskiej to kolejne łgarstwo ku pokrzepieniu małych móżdżków, które nie mają pojęcia o tym jak działa gospodarka Rosji i jaką role w niej pełni przemysłowy kompleks obronno-kosmiczny.
Zachód a zwłaszcza Ameryka musi się pogodzić z potęgą Rosji i uznać ją za równoległy, równouprawniony byt, szanując jej niepodważalne miejsce w procesach globalizacji. Wszelkie inne działania, w tym haniebne mówienie językiem sankcji czy blokady gospodarczej do potomków obrońców Leningradu i Stalingradu, to rzucenie Rosji wyzwania, KTÓRE ONA WŁAŚNIE PODEJMUJE W TAKI SPOSÓB, W JAKI JE ROZUMIE. Problem polega na tym, że ich rozumienie to nie jest NO ACTION TALK ONLY!
Im szybciej się to wszystko skończy, im szybciej dojdzie do normalizacji relacji tym lepiej. Politycy powinni mieć odwagę powiedzieć społeczeństwu, że samodzielnie jesteśmy prawie bezbronni wobec Federacji Rosyjskiej, a w przypadku zaangażowania się sojuszników „w wojnę na serio”, prawdopodobieństwo zniszczenia naszego kraju jest bardziej niż prawdopodobne. Wniosek ostateczny – JAKIEKOLWIEK DZIAŁANIA POWODUJĄCE ZMIANĘ STATUSU QUO W EUROPIE ŚRODKOWEJ I CENTRALNEJ, JAKIE BYŁY PODEJMOWANE POD SZYLDEM TZW. „PARTACTWA WSCHODNIEGO” – TO DZIAŁANIA NA SZKODĘ I ZGUBĘ POLSKI. Właśnie to ukrywają nasi winni w tej sprawie politycy i w dominującej części mainstream dziennikarski. Strażnicy systemu nie pozwalają na to, żeby ta oczywista i zrozumiała dla każdego prawda nie dotarła do społeczeństwa. Proszę nie mieć złudzeń – wojna to dramat, na pewno na niej nie zyskamy, a lepiej nie myśleć, co możemy stracić. Przy czym uwaga – intencje architektów tej polityki, mogły być rzeczywiście szczytne i wzniosłe – jakkolwiek nie jesteśmy naiwni, to nie można tego wykluczyć. No chcieli dobrze, ale wyszło GORZEJ NIŻ ZWYKLE! Nasz biedny i cudem odzyskany kraj po prostu nie powinien stymulować polityki na tym poziomie odniesienia, czego próbę podjęto!
Ludzie, którzy rządzą Polską MUSZĄ zmienić swoją politykę, ponieważ ta, którą prowadzą, nawet pomimo jej istotnego stępienia po odświeżeniu rządu – to nadal polityka, która indukuje ryzyko konfliktu. Nie można tego w żaden sposób zaakceptować, nie można zgodzić się na popełnienie przez Naród sterowanego samobójstwa! Jeżeli nie są w stanie zmienić polityki, ze względu na uzależnienie od zewnętrznych czynników wpływu, to albo powinni milczeć, albo w jakimś stopniu wybrać takie rozwiązanie, które byłoby w jakimś wymiarze było zbliżone na miarę naszych czasów i standardów, które przynajmniej do końca wojny uznawano w kręgach oficerów za rozwiązanie honorowe, gwarantujące pogrzeb państwowy i emeryturę dla wdowy.
Mamy świadomość, że za pisanie prawdy, czy też, jak kto woli – „naszej wersji prawdy”, prędzej czy później być może ktoś nas „zniknie” i oczywiście będą to „nieznani sprawcy”. Jednakże stawka, o którą toczy się gra jest stawką wartą chyba każdego poświęcenia. Kropla drąży skałę!
|
|
Kategoria: ŚWIAT |
Wyświetleń: 275 |
Dodał: Czajka
| Rating: 0.0/0 |
| Liczba wszystkich komentarzy: 0 | |
|
|
|
|
|
|