Główna » 2014»Sierpień»26 » Uwolnić energię rolników, zamiast żebrać o pieniądze w Brukseli
03:02
Uwolnić energię rolników, zamiast żebrać o pieniądze w Brukseli
http://www.nacjonalista.pl/2014/08/18/uwolnic-energie-rolnikow-zamiast-zebrac-o-pieniadze-w-brukseli/
Ostatnia aktualizacja: 18 sierpnia 2014
Na marginesie rosyjskiego embarga na polską żywność i problemów z tym związanych, w „Dzienniku Gazecie Prawnej” pojawił się tekst prezesa Związku Przedsiębiorców i Pracodawców, w którym zwraca on uwagę, iż system prawny III RP jest dla rolników i drobnych przetwórców bardziej uciążliwy, niż rosyjskie sankcje.
Polskie prawo jest o wiele bardziej uciążliwe dla rolników niż rosyjskie sankcje. W zasadzie uniemożliwia rolnikowi, naturalnie w trosce o zdrowie obywateli, jakiekolwiek przetwarzanie żywności, a ściślej, czyni je całkowicie nieopłacalnym. Polskie prawo identycznie traktuje bowiem rolnika, który chce wyprodukować 100 kg powideł śliwkowych rocznie, i koncern mięsny, który przerabia 100 t tuczników dziennie. Nawet obrana marchewka jest już nielegalna, bo jest to „żywność przetworzona”.
Od pasjonata serów zagrodowych, który rocznie produkuje ich pięć rodzajów i ich roczna wartość sprzedaży może wynieść 5 tys. zł – sam sanepid żąda haraczu w wysokości ponad 10 tys. zł.
Efekty są łatwe do przewidzenia. Na Węgrzech, gdzie nie obowiązuje 80 proc. polskich absurdów, wartość dodana do PKB od statystycznego rolnika wynosi 8 tys. dol., u nas 2,5 tys. Tyle możemy zyskać w wariancie najmniej optymistycznym. Polska i Węgry to kraje o zbliżonym PKB per capita, a polscy rolnicy na pewno nie są mniej przedsiębiorczy niż Węgrzy. Oni mają wino, my możemy mieć cydr, sery, przetwory i wędliny.
We Włoszech jest przepis regulujący produkcję żywności na małą skalę. Mówi on, że „pomieszczenie, w którym wytwarzana jest żywność, powinno być czyste”. U nas z przepisów, komentarzy, wyjaśnień itd. można złożyć imponującą biblioteczkę. Zamiast tworzyć te kolejne „programy wsparcia”, uwolnijcie ludzi z „pęt z papieru kancelaryjnego” i oni sami sobie dadzą radę.
Niestety, nasi rządowi rusofobi manipulują społeczeństwem i wmawiają mu, że wszystkiemu winna Rosja. Podsuwają mu wroga z zewnątrz, gdy wróg prawdziwy rozsiada się w Radzie Ministrów, Sejmie i Senacie oraz - rzecz jasna - w pałacu prezydenckim, no i w sławetnej stolicy Europy - Brukseli. [Jagodin]